restauracje

niedziela, 25 lutego 2007

Kuchnia: różna (elementy włoskiej, hiszpańskiej, polskiej). Alkohole: wódka, drinki, piwo. Extra: catering, koncerty, ogródek letni, dowóz potraw. Rezerwacja: tak. Ceny: 10-30. Sala dla niepalących. Miejsca: 100. Dzieci: brak specjalnych potraw. Godziny otwarcia: 12-24, niedziela: 13-22. Telefon: 0-81 532-48-40 . www.alternatywa.lublin.pl


Ona:

Pamiętam to miejsce z czasów, kiedy było jeszcze sympatycznym, piwnym pubem. Wtedy pizza czy smaczne ziemniaczane półksiężyce (zwłaszcza z genialnym sosem czosnkowym) były dobrą alternatywą dla suchych piwnych przekąsek w innych barach. Od kiedy przybyła nowa sala, mam wrażenie, że Alternatywa chciałaby zostać także restauracją, jednak barowe zamiłowanie do odgrzewania może w tym przeszkadzać.

Co dobrego? Pikantna tortilla była mi pewnego wieczoru wymarzoną zawartością dostawy. Innym razem (też wieczorem) serowa uczta z kurczakiem okazała się wesołym pomysłem na podzielenie z przyjaciółmi i w ogóle jakoś Alternatywa bardziej smakuje mi wieczorem.

Kawa: a może lepiej koktajl owocowy?

Co przeszkadza: zimne filiżanki i talerze.

Najlepsze: bułeczki z masłem czosnkowym podawane do sałatek.

 

On:

Namówiła mnie Ona. Na dystyngowany styl wnętrza, Anglików, którzy tam jedzą i na sałatki. W Anglików nie wierzę, bo jedzą wszystko, dużo, najlepiej tanio i z piwem.

Wnętrze przyjemnie dystyngowane, w lecie wirydarz. Chcieliśmy spróbować kilku potraw po pół porcji. Negocjacje z kelnerem, żeby podał pół porcji sałatki i dwa talerzyki – były trudne i skończyły się fiaskiem. Od tej nieustępliwości wolne są inne restauracje i takie wolę.

Najpierw zamówiliśmy „Serową ucztę”. W jej skład weszły: sałata lodowa, pomidor, ogórek, oliwki, pieczarki, cztery rodzaje serów (mozzarella, marmurkowy, Lazur,Texas), sos ogrodowy. Było świeżo, dużo sałaty, mało serów. Poprawnie, bez serca.

Po przystawce „Farfalle z salami”. Czyli makaronowe kokardki z sosem ze świeżych pomidorów, salami, oliwą z oliwek, bazylią i parmezanem. Choć kelner zapewniał, że makaron świeżutko gotowany, to nie był gorący. Za to sos pyszny. Ale – duży minus – talerz nie wygrzany.

Na razie tyle. Mam wielką chęć na ruskie z sosem cebulowym, które mogą być pyszne.

Się zobaczy.

09:37, kulinarnylublin , restauracje
Link Komentarze (10) »
czwartek, 22 lutego 2007

 

 

Kuchnia: żydowska. Alkohole: wszystkie. Extra: catering, koncerty, sklepik, ogródek. Rezerwacja: tak. Ceny: 15-25. Sala dla niepalących. Miejsca: 50 plus 50. Dzieci: brak specjalnych dań. Godziny otwarcia: 10-22. Telefon: 0-81 536 20 20. www.mandragora.lublin.pl


Ona:

Cynamonowo, z kanapą na ciepłe posiedzenie, może być to posiedzenie z mandragorowym kotem. Fotel wygodny, ciasteczka pyszne, a kawa niekoniecznie. Nadrabiają za to kuchnią i klimatem. Może przeszkadzać: brak wieszaka.

Po komentarzu: no to już tylko 'kawa niekoniecznie' mi przeszkadzała.

A później odwiedziłam Mandragorę jeszcze kilka razy i za każdym razem było smacznie. Polecam przede wszystkim pierogi ruskie zapiekane z czosnkiem (pomogły nawet przed ważnym spotkaniem z aniołami), a na przekąskę można sobie zamówić macę z ciekawym sosikiem do maczania. Następnym razem skuszę się pewnie na coś z kuchni żydowskiej. Kawa cały czas niekoniecznie, ale są przecież pyszne herbaty.

On:

Największe wrażenie: Maca osobiście upieczona przez Izę Kozłowską. Rewelacyjne i tanie pierogi ruskie obficie posypane czosnkiem, z całymi główkami czosnku zapieczonymi w piecu. Prawdopodobnie najlepsze ruskie w Lublinie i okolicy. Jadłem tam też coś z żydowskiej kuchni, ale z oceną muszę się wstrzymać. Na pewno warto zamówić sobie czulent..

Największym atutem Mandragory jest promienna właścicielka, która do starannie dobrych przypraw dodaje serce. I cudowny uśmiech. Dobrze tam zajść, żeby spotkać kogoś z kim niezobowiązująco można o ważnych sprawach pomówić. Uroku dodaje sklepik z książkami i pamiątkami. Można nawet kupić ręcznie malowane kafle. Jest bezpretensjonalnie i z kątów nie straszy kicz.

01:45, kulinarnylublin , restauracje
Link Komentarze (8) »

Kuchnia: polska. Alkohole: wszystkie. Extra: catering, ogródek. Rezerwacja: tak. Ceny: 20-40. Sala dla niepalących. Miejsca: 130 plus 80. Dzieci: specjalne dania. Godziny otwarcia: niedziela-czwartek; 10-23, piątek-sobota: 10-01. Telefon: 0-81 534 05 92 . www.ulicemiasta.pl


Ona:

Rewelacyjne rydze. Wesoło podane na patelence, pyszne i do dzielenia się z przyjacielem. O "ulicznych" mięsach nie mam pojęcia, ale polecam sałatki, a w nich troskliwie wybrane oliwki (On się najeżył i nie chciał, ale pewnie zaraz potem żałował). Kawa: da się wypić i to wszystko - poszukiwacze aromatu będą zawiedzeni. Tiramisu: na pewno poprawne, ale trochę ciężkie.

Co przeszkadza: dym z papierosów, wyczuwalny nawet w miejscach dla niepalących

On:

Klimatycznie, urok wnętrz obwieszonych reklamami przedwojennych sklepików. Pan Łukasz, kelner łakomy na dziewczyny. Jadłem tam z Piotrem Bikontem rewelacyjne rydze z patelni. Dobre mięsa z kamienia rozgrzanego do 200 stopni, każdy sobie może posmażyć. Kucharz podaje tam wyśmienite roladki z soli lub pangi. Ale już dorada była taka sobie.

W karcie dania kuchni regionalnych z całej Polski - można podróżować bez biletu. Bardzo to przyjemne wyprawy, tym bardziej, że gospodarze pasjonują się kuchnią, co przekłada się najpierw na rygor i ład (mechanizm jak w szwajcarskim zegarku), następnie na smaki. Bardzo przyjemnie można się zaszyć, nagadać.To jedno z moich ulubionych miejsc.

01:38, kulinarnylublin , restauracje
Link Komentarze (1) »

Kuchnia: włoska. Alkohole: wszystkie (+karta win). Extra: catering, kawa na wynos. Rezerwacja: tak. Ceny: 10-30. Sala dla niepalących. Miejsca: 50. Dzieci: specjalne dania, mniejsze porcje. Godziny otwarcia: 11 - 22. Telefon: 0-81 471 30 60 www: brak


Ona:

Nie tylko dla czarnych oczu Magdy tu wpadam, ale i dla uśmiechu, często też po całusa. To ostatnie nie dla wszystkich;) ale na pewno dla wszystkich we Frascati znajdzie się coś pysznego - kawa, herbata, czekolada. Jedno małe espresso to wyjątkowa kompozycja ciepła, aromatu i zaokrągleń, a przy okazji pewność, że wszystko, co powstanie na bazie tej mieszanki ziaren, będzie dużą przyjemnością. Taką przyjemność można też dostać na wynos. Oczywiście, jest też kawa w wersji "unplugged" - kilka dobrych gatunków, m. in. etiopska Yirgacheffe oraz mieszanki kawowo-przyprawowe, prosto z tygielka. Zielony kardamon bardzo tak. Sałatki jeszcze poznaję i już polecam, a ostatnio zgłodniałam i poprosiłam o naleśniki ze szpinakiem i z sosem czosnkowym. Zdecydowanie tak.

Może przeszkadzać: bywa chłodno w sali dla niepalących, na razie też nie ma wieszaka

Warto zauważyć: kawa jest dobrze podana - filiżanki zawsze podgrzane, do tego woda (i ciasteczko), poza tym mieszanki do ekspresu są zawsze świetne, a ziarno świeżo palone i dobrej jakości. Najlepsza kawa do ekspresu w tym mieście, tak więc za samą kawę przyznaję 5 gwiazek.

On:

Maleńka restauracyjka, do której wpadam dla czarnych oczu Magdy. Dwa pomieszczenia, kominek, kanapa na przytulenie. Mają tam wyborne kawy, herbaty niezwykłe i włoską kuchnię. Jadłem tam Salitimboccę - czyli plastry cielęciny przekładane szynką parmeńską. Młody kucharz nieźle kombinuje. Co dalej, zobaczymy. Namierzam się na makaron ze szpinakiem, który każę sobie ozdobić sosem z sera pleśniowego. Pożyjemy, zobaczymy.

A jednak. Naleśniki ze szpinakiem zapiekane pod mozarellą albo z czosnkowym sosem jednego dnia najlepsze w Lublinie. Za drugim razem już takie sobie. Żeby kucharzowi nie było za dobrze, włoska zupa z kluseczkami na nic. Czyli do poprawy.

01:36, kulinarnylublin , restauracje
Link Komentarze (7) »

Kuchnia: polska, domowa. Alkohol: wódka, wino, piwo. Extra: catering, wystawy, ogród. Rezerwacja: tak. Ceny: 10-25. Tylko dla niepalących. Miejsca: 35 plus 10. Dzieci: specjalne dania. Godziny otwarcia: 11-22. Telefon: 0-81 721 32 92 . www: brak.


Ona:

Dworek jak z opowiastki, okrągły stolik z obrusem jak u babci w ganku, koziołki na sztućce jak w domu. I pani Eliza jak odpowiedź na pytanie. Jeżeli wcześniej nie miałam powodu, żeby wyruszyć do Piask, to teraz już mam - po dobroć. Smaki znalazłam tam delikatne i ciągle są miłym wspomnieniem, no i oczywiście zaproszeniem na więcej. Sandacz w sosie pistacjowym to duża przyjemność,a zupa borowikowa osiągnęła "U Elizy" swój ideał.

Obudziło się łakomstwo jako efekt kosztowania tych przyjemności, więc skusiłam się na deser. Jabłuszko w cieście karmelowym - prosto i czule. Kto by po czymś takim pamiętał o mało ciekawej kawie;)? Odjechałam z poważnym planem na przyszłość: następnym razem (ulubiona) pomidorowa i sznycel..

On:

Jeżdzę tam kilka lat. Zawsze urzeka mnie cudowna gościnność Elizy Kunc, która najpierw znalazła stary dworek, przeniosła go do Piask i prowadzi tam restaurację z galerią.

Jeżdzę tam na flaki - na rosole, z dużą iloscią warzyw, z cielęciną - palce lizać. Mam też tam inną przyjemność: żeberka duszone w sosie własnym, gęsto podlane drugim daniem: polędwicą wołową siekaną w paseczki w śmietanowym sosie. Co z takiego romansu wynika - sprawdźcie sami. Ostatnio byłem tam z Robertem Makłowiczem. Pani Eliza o mało nie zemdlała, Makłowicz zajadał się wątróbkami zawijanymi w plastry wędzonego boczku, potem flakami i sandaczem w sosie pistacjowym.

Wczoraj pani Eliza mnie zaskoczyła. Podała najprawdziwszy sznycel po wiedeńsku ze świeżutkiej cielęciny z jajkiem sadzonym i plasterkiem cytryny. Do tego buraczki zasmażane i kartofle. Bajeczka.

Do Pani Elizy mnie ciągnie. Tyle w niej serdeczności i fantazji. Ostatnio wymyśliła naleśniki na rauszu. Wyobraźcie sobie delikatne naleśniki wypełnione mielonymi orzechami, rodzynkami w rumie i soczystymi wiśniami. Do tego bita śmietana. Mniam, mniam. 

Podsumowanie:

Bardzo przystępne ceny! Serdeczność, świeże kwiaty na stole, kominek, rewelacyjne flaki. Idealne miejsce na zaręczyny, randkę, rodzinny obiad.

01:34, kulinarnylublin , restauracje
Link Komentarze (16) »
| < Luty 2007 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28