Kategorie: Wszystkie | kawiarnie i herbaciarnie | nasze potrawy | pizzerie | restauracje | video
RSS

kawiarnie i herbaciarnie

sobota, 09 czerwca 2007

 

Kuchnia: polska, dworkowa, słodka. Alkohole: domowe nalewki, wybór win. Extra: ganeczek, galeria (fotografia współczesna), organizacja małych imprez. Rezerwacja: tak. Ceny: 5 - 27. Sala dla niepalących: tylko dla niepalących. Miejsca: 25. Dzieci: słodkości, huśtawka, ogród. Godziny otwarcia: 14 do zmierzchu. Telefon: 0-81 50 15 850


It is a magical coffee and tea-room, located in a valley forest. A hundred year old house with a kind of charm that seems makes one want to stay longer. It welcomes the guests stright away with the ambiency of  polish manor houses and tender hospitality – from grandma’s cakes and finest arabica to wine and appetizers (even with caviar) or sophisticated tea blends and traditional home-made tinctures. In a beautiful room or among the bushes of jasmin one can just linger and forget about everything. A perfect place for lovers and to fall in love.


Ona:

Była to podróż niezwykła. Począwszy od tego, kiedy On powiedział mi, że nie jest pewien czy znajdziemy domek, do którego jedziemy, poprzez wąwóz, aż po ciemne, jaśminowe zacisze.

Ten stuletni, drewniany domek miał być początkowo domem pani Izabelli (czarujące połączenie inżyniera z jaśminem i nalewkami), ale miejsce to ma tak niesamowity urok, że szkoda jej było zatrzymać tę przestrzeń tylko dla siebie. Kolejne z jej marzeń już się spełnia: w ogrodzie powstała mała galeria fotografii.

Zaraz po jaśminie zapachniało mi kawą, bo do wyboru są trzy rodzaje wysokogatunkowych arabik. Potem było jeszcze więcej słodyczy i chociaż jechałam tam z myślą o kajmaku, to pysznie zaskoczyło mnie połączenie z czerwoną porzeczką. Dobrze wiem, że niedługo tam wrócę (bo nie można inaczej letnim wieczorem), więc pewnie wkrótce skuszę się na bliny, które Pani Jaśminowa podaje z kawiorem.

 

Im dalej w wieczór, tym bardziej magicznie - las ciemniał, jaśminy tuliły, poduszki i światła były coraz cieplejsze. Siedząc na ganeczku, zaglądaliśmy do harmonijnego wnętrza - piękne meble, maszyna dziadka, skryty niciak, cukiernica i filiżanki jak u mojej "przedwojennej" cioci i nalewka w prześlicznych kieliszkach .. po prostu chce się zostać, nawet popracować, ale jeszcze nie wychodzić, no chyba że do ogrodu albo na ten nasz ganeczek, co jest jak ze snu albo z wiersza.

Kiedy letni wieczór muszę spędzać sama w mieście, to tęskni mi się do takich miejsc. Lubię myśleć, że są i wiem, że czekają...

On:

Ostanie dwa tygodnie nie sprzyjały wyprawom. Ani czasu nie było, ani klimatów. Kiedyś musiał przyjść ten moment, żeby zostawić wszystko i zatopić się w nałęczowskich wąwozach. Najpierw trzeba było wjechać do Nałęczowa, pojechać jak na Kazimierz i przed Energetykiem skręcić w prawo, drogą w wąwozie, minąć willę i zobaczyć schodki z napisem "Jaśminowa". Minęliśmy schodki, prosto, w lewo wąwozem, cytrynka posłusznie mruczała pod górę. Jeszcze raz w lewo, napis: Jaśminowa 20 kroków, prosto, w prawo i w lewo. Było jak u Leśmiana, w zaczarowanym chruśniaku. Ona wdychała jaśminy, jej piersi unosiły się i wyrywały do magicznego miejsca.

Cudowny dworek, jaśminy, w środku secesja, zapach etiopskiej kawy i zagadkowy zapach kajmaku babci Frani. To królestwo Izabelli Nowotny, zwanej Panią Jaśminową. Zamówiliśmy kawę, parzoną na przedziwnym szamotowym piecyku w porcelanowej kafetierze, siedząc na ganeczku. Ganeczek był jak ze snu, pachniało mandarynkami, kokosem i Jej zapachem.

O kawie napisze Ona. Zamówliśmy kajmak, słodki, z porzeczką, niebywały. I orzechowiec. Do tego nalewkę jaśminową i wiśniową. W tej pierwszej Pani Jaśminowa zaklęła całą dobroć ogrodu, pogodę domu i ciepłe myśli dla gości. Ptaki układały się do snu, świerszcz świergotał na całego. Jak mi było dobrze.

Na deser była herbata na jedwabnym szlaku z afgańskim jogurtem. Jaśmin pachniał mocniej i mocniej, było jak u Pana Boga za piecem, pod powiekami miałem ukochany wiersz Ernesta Brylla " Na ganeczku snu": Na ganeczku snu przy ciemnej ścianie/ Plecami oparty o deski sosnowe - Zadyszany troszkę - miałem długą drogę/ Na ganeczku snu jest odpoczywanie./ Za plecami dom. Kto w nim mieszka?/ Na ganeczku snu dźwięczy słońce/ Jak zajdzie zapukam/ Na ganeczku snu/ Zaczerpniemy tchu.

Tak było. Zaczerpnąłem tchu, było odpoczywanie, spokój, cisza. Ona została Jaśminkiem. Kochanym bardzo...

 

| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30