Blog > Komentarze do wpisu

Zajazd rybacki Pustelnia, koło Opola Lubelskiego

Kuchnia: polska. Extra: karp w śmietanie. Alkohole: wino, piwo. Ceny: 10-20. Sala dla niepalących: Nie (!). Miejsca: 60 Dzieci: brak specjalnych dań Godziny otwarcia: 10-21, Kontakt: 0-81 827 31 76


It's the 16th century that made polish cuisine famous for the fish. It was a delicacy from the royal tables. Before the second world war, carp an tench in cream were served only in the best restaurants of Lublin. Nowadays, it is hard to find good and fresh fish in a restaurant. Rybacki Inn (fisher's inn), Zajazd Rybacki Pustelnia is an excellent exeption. Their carp in cream is classical for the best polish cuisine.


Ona:

Długo czekałam na tę wyprawę. Miasteczko, małe domki, las, pagórki, wąwozy, stawy, zdjęcia, błądzenie... Polecam w dowolnej kolejności, ale koniecznie z finałem w Zajeździe rybackim.

Na "dzień dobry" jest klimat gieesu, ale niech i tak będzie, bo przecież od razu wiadomo, że do tego zajazdu przychodzi się, by skosztować dobrej polskiej kuchni. A w karcie wybór naprawdę duży. Od świeżych ryb z tutejszych stawów po tradycyjne dania mięsne, jak zrazy czy flaki. Nęcił halibut, spróbowałabym pstrąga albo jesiotra... Dobrze, że idea była od początku jasna: karp w śmietanie.

Potrawa wręcz kultowa i bardzo trudna do wytropienia w dzisiejszych restauracjach. Zdecydowałam się na klasykę: bez ości, z frytkami i surówkami. No i pieczarki jeszcze. Było to tak dobre, że trudno opisać. Dziś, nawet w głębokim śnie, pamiętam jak bardzo mi smakowało. Cudo!

Próbuję czasem go nakusić na kolejną taką wyprawę, ale narazie bez skutku. Cała nadzieja w tym, że na tak dobrą kuchnię długo nie można pozostać niewzruszonym. (mmm...)

On:

W Lublinie nie ma gdzie zjeść dobrej ryby. Po kultowej knajpie „Pod karasiem” nie ma śladu. Jak wspomina Piotr Wysocki, znakomity aktor Teatru Osterwy, spotykali się tam na dobrej rybie aktorzy, w tym Jan Machulski. – Mówiło się: Idziemy do pana magistra Karasia – śmieje się Wysocki.

Całe szczęście, że pod Opolem Lubelskim jest restauracja, która do legendy nawiązuje. I można zjeść tam rewelacyjne ryby w umiarkowanej cenie. Usytuowana na skraju lasu, przy stawach, utrzymana w GS-owskich tonacjach – wciąż ma klientów. Karp w galarecie za 3.50 jest królem przekąsek, za 5 złotych można zjeść sytą zupę i zawiesiste flaki. Oraz ozorek w śmietanie.

Ale nie dla takich rozkoszy Ją tu zabrałem. Zabrałem na karpia w śmietanie, jakiego nie zje się nigdzie indziej na Lubelszczyźnie. Zamówiliśmy. Za 10 minut na stole wylądowały półmiski z karpiem, frytkami i pieczarkami z patelni. Dużo jedzenia za 16 złotych! Jak kelnerka niosła danie, ślinka leciała mi z gęby. Pierwszy kęs: Dobrutkie. Drugi jeszcze lepszy. Ale jedzenie. Jedliśmy w milczeniu. Nie mogąc się nadziwić, że w karpiu nie ma ości. Ja ości w rybie nie cierpię. Ona – ma do nich cierpliwość.

Dlaczego w karpiu z Pustelni nie ma ości. – Bo są to filety z pobliskich stawów Haliny Daczko, która jest w sprawie karpia ogólnopolskim autorytetem. Rybę filetuje się na specjalnej maszynie zrobionej w Niemczech. Większe ości usuwa. Drobne tnie na ułamki milimetra. Tym sposobem z rybką mamy potrzebne multiwitaminy.

I choć można zjeść w Pustelni pstrąga, szczupaka a nawet halibuta - to zawsze będę tu przyjeżdżał na karpia w śmietanie. Jest boski.

Podsumowanie:

Dajemy aż 4 gwiazdki. Za świeże, smakowite ryby, pochodzące ze stawów Haliny Daczki. Tanio i dobrze, bez nadęcia. Kto lubi ryby i mu ich brakuje: kierunek Opole Lubelskie. Warto!

niedziela, 15 marca 2009, kulinarnylublin

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: mr3z, *.um.lublin.pl
2009/03/16 12:26:16
Do tej restauracji zabierał mnie zojciec jak byłem mały. Weekendowy wypad do Kazimierza ( pod koniec lat 80tych i na początku lat 90tych jeszcze nie tak oblegano przez warszawiaków), a potem obowiązkowy pstrąg lub karp i zupa pomidorowa (mniam)!!!
-
Gość: Andy, *.adsl.inetia.pl
2009/03/22 08:20:29
Polecam sandacza w zajezdzie.Wystrój może nie każdemu się podobać ale ryby "super".
-
Gość: , *.ip.netia.com.pl
2009/03/23 10:10:09
No to niestety łyżka dziegciu - dostałem kawałek karpia od ogona składający się prawie wyłącznie z ości także trudno coś powiedzieć o jego smaku poza faktem że był lekko surowawy, natomiast sos śmietanowy na pewno interesujący. Porcja sandacza bardzo smaczna aczkolwiek raczej niewielka (takie dzwonko ze środka niekoniecznie grubej ryby). Bardzo dobre, świeże surówki i ładnie przyprawione pieczarki. Wręcz szokująca cena piwa - "Perła" z beczki 2.50 (!). Ciekawy jest też fakt że w całym lokalu jest zakaz palenia co jest chyba ewenementem w tego typu "gminnych" lokalach na skalę Polski ;) Mimo wszystko warto.
-
2009/03/25 10:32:43
Ona: dziekuję Gościu za Twoją recenzję, będziemy pamiętać o niej przy następnej wizycie, a ten zakaz palenia to dla mnie nowość, ale też i znak, że zachodzą zmiany na lepsze
-
Gość: marta, *.199.vip-net.pl
2009/03/27 19:56:38
Proszę przetestować restaurację rybną w Rykach. Porcje ogromniaste i dobre. Wystrój późny gierek ale warto.
-
Gość: pizzeria biaystok, *.89-161.tel.tkb.net.pl
2010/05/25 00:02:38
smutne jest to ze czasem wlasciciel niechce zrozumiec ze wygląd to bardzo wazny aspekt kazdego z lokali :(