Blog > Komentarze do wpisu

Karczma Piastowska, Niemce, Lubelska 127

Kuchnia: żurek, rumsztyk i ozorek, bajeczka. Extra: uczta piastowska, pizza na wynos. Alkohole: wszystkie. Ceny: 8-20. Sala dla niepalących: tak Miejsca: 80 (z tarasem). Dzieci: można zamówić pół porcji. Godziny otwarcia: 9-23, . kontakt: 0-81 756 17 82 .

A place like this is rare and hard to find nowadays. Having a meal there is as much important as sightseeing. Drop by if you want to learn about traditional polish cuisine. We recommend: soups, liver and onion, ozorek and rumsztyk, for vegetarians: pierogi. All served in big quantities but it's possible to order a half.

Ona:

Nic dziwnego, że nawet radary zmuszają do zmniejszenia prędkości, kiedy przejeżdża się przez Niemce. Szkoda było by przegapić taka knajpę. Na początek koloryt lokalny czyli panowie pod słupem z ogłoszeniami - chętnie odprowadzą gościa do wejścia, wzrokiem oczywiście. Potem jeszcze dziwne automaty do gier i sympatyczna Pani kelnerka. A jej porada bezcenna: krupnik. On zamówił żurek i potem wymienialiśmy się, nie mogąc stwierdzić, która zupa jest lepsza - jedna delikatna, druga kwaskowata jak trzeba, a jakie obie esencjonalne... Ciepło w brzuszku podpowiadało: jeszcze.

Klimat był odpowiedni, więc nakusiłam się na rumsztyk. Przybył pod sporą warstwą cebulki, mógł tylko mniej pływać w tłuszczu, ale i tak było smacznie. Najlepiej z dużą ilością pieprzu. A do tego były jeszcze świeże i dobre surówki. Znowu okazało się, że On ma dobre pomysły. A taka potrawa jest jak lekcja z historii polskiej kuchni, bo podobno młodzi to wolą w Piastowskiej pizzę zamówić. Pewnie też dobra, ale zdecydowanie polecam rumsztyk.

On:

Takie knajpy znikają z kulinarnej mapy Lubelszczyzny. A w Niemcach jest. Wieczorem kolorytu dodają zawiani panowie, stojący w pobliżu Piastowskiej. Na szczęście niegroźni, malują klimat dawnych geesowskich restauracji, do których uwielbiał wpadać Kazimierz Grześkowiak, Edward Stachura i inni. W środku nastrojowo i pachnie domowym jedzeniem. Kiedy wchodziliśmy do Piastowskiej, Ona czuła się dość nieswojo. Przesympatyczna kelnerka, która także gotuje (rzadkość!) rozwiała stres.

Było chłodno. Z karty wybrałem żurek i wątróbkę z cebulką i pieczarkami. Ona szukała, szukała, kelnerka nakusiła na krupnik. Za 10 minut obie zupy parowały w miskach. Uwaga. Porcje w Piastowskiej są ogromne. Mój żurek był na zakwasie, dobrej kiełbasie i rosole. Z kawałkami kiełbasy - zaspokoił pierwszy głód.

Na drugie nakusiłem ją na klasykę. Czyli rumsztyk. Moja wątróbka była w dużej ilości, na dobrej cebuli, pachniała pieprzem. Klasyka. Podjadałem i tylko siłą woli nie zamówiłem ozorka w sosie chrzanowym, który tu jest rewelacyjny. I ma jak rumsztyk zaletę: kosztuje osiem złotych. Dobre ceny w Piastowskiej to oddzielny temat - rzeka. Tak się objadłem wątróbką, że po wypiciu jednego wściekłego psa wypiłem drugi. Ciepełko w żołądku nastroiło mnie deserowo, ale na ulubiony deser w postaci ruskich nie miałem już sił. W karcie wzruszył mnie "kacuś". Czyli sok z kiszonej kapusty.

Podsumowanie:

Takich miejsc coraz mniej. Powinny być pod ochroną. Serdeczności pod adresem pani Niny, właścicielki tego przybytku smakowitości. I cóż, że dużo i czasem tłusto. Ale domowo.

niedziela, 05 października 2008, kulinarnylublin

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: electro, *.it-net.pl
2008/10/15 19:00:20
nie ma takiego slowa nakusic, oryginalnosc na sile
-
2008/11/14 12:39:19
Ona: nie ma też "łasuchowania", a my łasuchujemy w najlepsze
-
Gość: electro, 89.167.13.*
2009/03/01 02:18:35
a dingu-dingu robicie? jesli tak , to tez dobrze...
-
Gość: , *.chello.pl
2009/08/21 20:18:12
Zachwalana przez pana Sulisza Karczma Piastowska to porażka!! Począwszy od nieuśmiechniętej kelnerki na toalecie skończywszy. Wychwalane Kurki Babci to nic innego jak zwykły schabowy{bez kawałka piersi z kurczaka) polany śmietaną w kolorze złotym z okami tłuszczu z kurkami w smaku jak papier. Flaki zwykłe, zero warzywek z wyjątkiem kilku skrawek marchewki, do "piaskowych" startu nie mają! Kluski kładzione to niedogotowane odgrzewane szare kluchy, ozorek włóknisty, w rozmiarze xxs, sos chrzanowy to śmietana z dodatkiem odrobiny chrzanu. Pan Sulisz to chyba rekalmę chciał zrobić. Ciekawe jak wielu klientów nabrało się na jego zdawałoby się "smakoszowe" zdanie
-
Gość: anonim, *.info
2012/08/21 17:35:55
porażka, jadłam sałatkę - zatrułam się :/. obsługa (szefostwo) do kitu, nie polecam!
-
Gość: fakando, *.centertel.pl
2014/01/07 14:23:19
a ja uważam że jedzenie bardzo smaczne nic nie mają gotowego wszystko jest świeże trochę trzeba czekać na jedzenie ale warto. wystrój i obsługa taka o... Ale jedzonko pierwsza klasa polecam