Blog > Komentarze do wpisu

Karczma Biesiada, Wojciechów Lubelski 151

Kuchnia: żeberko bajeczka, szaszłyk luks, pasi! Extra: imprezy biesiadne, catering. Alkohole: wszystkie. Ceny: 8-20. Sala dla niepalących: tak Miejsca: 100 (z tarasem). Dzieci: można zamówić pół porcji. Godziny otwarcia: 13-22, sob.- niedz. 13-23. kontakt: 081-517-72-02

Ona:

Wieczór wciąż ciepły, woda szumi, okolica piękna, a wieża tajemnicza. W karczmie podkowa na szczęście i ściana domu. Żurek zatem. Gęsty, kwaśny jak trzeba, mięsko, jajka... dobre. Wreszcie jakaś czułość tego dnia. Sięgam do jego miski: ale flaki!

Potem czas na mięsko właściwe, wybrałam szaszłyk. I tu zdziwienie: to szaszłyk może być taki delikatny i wyrazisty w smaku? Może, nawet boczek jadłam, a do tego chrzan i ogórek z beczki. A cebulka jaka... Nieprzyzwoicie dobry szaszłyk. Tylko kot był rozżalony, bo nic nie zostało.

Nakusiliśmy się jeszcze na pierogi, ja to bardziej z ciekawości, szczególnie na te z grzybami i z kapustą, choć ruskich też chcialam spróbować. Zamówił mi ruskiego z wody. Co On wie o moim świecie? Nic to. Przypieczone podgryzę z jego talerza. Pewnie, że lepsze. A koty dostały skwarki.

On:

Parę kroków od Lublina, a jedzenie lux. W karczmie mistrza Czernieca bywam regularnie. Na golonce. Dużej, taniej, peklowanej, chrupiącej. Nakusiłem Ją na późny obiadek. Było cicho, przytulnie, szum wody uspokajał. Na początek poszedł żurek. Grymasiła, że za dużo mączny. Tak się kisi żur, z torebki jest rzadki. Ja zamówiłemn flaki. Klasa sama w sobie. Najpierw się boczyła, potem podjadała.

Na drugie wybrała szaszłyka. Podjadała mięsko, boczek odsuwała na skraj talerza. Wyjadłem wszystek. Ja zamówiłem żeberko w cebulce. Dostałem kawał mięsa, genialną cebulkę i chrzan. Kęs za kęsem potwierdzał, że żeberko bajeczka. Rozpływało się w ustach. Najadłem się tak, że odpuściłem ogromnego schabowszczaka z 8 zł!

Na deser zamówiliśmy talerz pierogów. Już nie były takie dobre. Kusił kufel piwa za 3.50. Ale repetę szaszłyka i żeberka odłożyliśmy na później. Sążniste jedzenie za grosze....

Podsumowanie:

Generalnie można pojeść. Chociaż raz trafiliśmy na minę. Moje żeberko było hmm... wczorajszej świeżości. Ale kiedy powiedziałem o tym kelnerce, nie policzyła za to danie kaski.

sobota, 06 września 2008, kulinarnylublin

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Ula, *.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2009/06/11 11:30:08
Okolica i sam Wojciechów są cudne w Karczmie (jeszcze jej nie było) nie jadłam ale jak czytam to jestem b.głodna. Może w tym roku tam dojadę. Kuchnie P.Czernieca znam. Pozdrawiam rodzinne strony!
-
Gość: Torunianka, *.adsl.inetia.pl
2009/06/21 08:55:31
Karczma Biesiada jest super! Jedzonko świetne: golonka , schabowy z frytkami, karkówka w sosie (to jadłam) . Duże porcje i stosunkowo tanio. Obsługa miła i wystrój fajny. Od siedmiu lat każdorazowo, kiedy jesteśmy w Lublinie jedziemy na obiad do "Biesiady" , a że zdarza się to przynajmniej raz na miesiąc powinniśmy dostać kartę stałego bywalca! Znajomym odwiedzającym te strony polecam zawsze obiadek z wieżą ariańską w tle.
-
Gość: Rolfik127, *.dynamic.chello.pl
2012/09/08 20:35:02
A dziś my juz drugi raz zagościliśmy do Karczmy Biesiada. Było piękne wrześniowe popołudnie i super miła obsługa i super żeberka razy dwa z czego Żona podzieliła się z maleństwem które nosi od 8 miesięcy :-). Cebulka na żeberkach wyśmienita a i frytki rewelacyjne a mówią że w Mc'D najlepsze z czym się w tym przypadku nie zgadzam.
Polecamy.
-
Gość: Lonka, *.dynamic.mm.pl
2016/08/22 18:36:42
Ja jadłam w Radości. Muszę przyznać że to były najlepsze hamburgery jakie kiedykolwiek mi podano! Ciesze się, bo teraz będą otwierać swój własny Bar Nóż. Jakoś we wrześniu... A ja z pewnością będę częstą klientką.