Blog > Komentarze do wpisu

Bar Sas, Kozubszczyzna 77

Kuchnia: Najlepszy schabowy w Lublinie, polska. Extra: schabowy gigant. Alkohole: piwo. Ceny: 10-20. Sala dla niepalących: tak. Miejsca: 60. Dzieci: specjalne danie. Godziny otwarcia: 9-20. Telefon: 0-81 503 23 20 , www.sasbar.pl


Delicious and huge "schabowy" (the famous polish pork chop), here available also in a version called "sombrero". Always fresh meat and vegetables, prepared with care by local housewives. Simple, tasty and home-made polish cuisine.

A few weeks after: watch out! This time the meat wasn't that fresh and probably fried in some old oil.


Ona:

Na dole sklep, pod którym można spotkać nieco "wczorajszych" i bardzo rozmownych tubylców, obok fryzjer z paniami w czarnych fartuchach, tory, przejazd, w chaszczach ukryty piękny dworek... a na górze bar. Z klimatyzacją. Bar po drodze. Nie ma lepszego miejsca dla zgłodniałych.

Na początek świerzonka - zaryzykowałam po nieciekawych doświadczeniach w jednej ze starówkowych restauracji. Mięsko było bardzo dobre. Z cebulką, miękkie, soczyste, palce lizać. Idealnie doprawione, czyli prawie bez przypraw, jedynie trochę pieprzu. Potem wyjadłam Mu z talerza część kaszy gryczanej i była to najlepsza, jaką jadłam(mmm). Można śmiało następnym razem zamawiać wielki talerz kaszy, delikatnie okraszonej.

Podczas kolejnej wyprawy On nakusił mnie na gołąbki. Poprosiłam bez sosu, bo jak są dobre, to właśnie takie lubię najbardziej. A te, nie dość, że były dobre, to jeszcze wyjątkowo mięsne. Co do tego? Koniecznie zestaw surówek. To dość prosty wybór, ale niestety ryzykowny w wielu restauracjach, bo często warzywa wyglądają, jakby zwiędły na tydzień przed podaniem. Nie tutaj. Znowu rewelacja - proste, świeże, domowe i pyszne surówki. Niech inne się schowają.

A najlepsze było to, że On dwa razy zabierał mnie tam, aby poprawić mi nastrój i podnieść na duchu i za każdym razem ten cel realizował. Najpierw był jego uśmiech.

On:

Malownicza restauracja przy przejeździe kolejowym w Kozubszczyźnie, parę kroków dalej znajduje się jeden z najpiękniejszych dworców kolei nadwiślańskiej na Lubelszczyźnie. Kozubszczyzna słynie z zabytkowych samochodów pana Milczka, cudownego źródełka i schabowego w barze (restauracji) Sas.

Byliśmy tam dwa razy. Skusiłem ją na forszmak, zawiesisty, mięsny, pikantny, za którym przepadam. Na drugie zaleciłem Jej świerzonkę, która w tym lokalu jest popisowa (nie mylić z partią). To cudowne mięsko z cebulką, odrobiną pieprzu. Jak jej smakowało, wyżej. Ja zamówiłem schabowego z ziemniakami i surówką. Jadam tu schabowe od kilku lat. Zawsze nienagannie świeże mięso, dobrego gatunku, super panierka i świeży tłuszcz do smażenia. Największym hitem jest schabowy "Sombreo". Jest tak wielki, że zakrywa cały talerz.

Przy drugiej wizycie zamówiłem schabowego po lubelsku. Z jeszcze lepszą panierką, jeszcze bardziej chrupiącego. Ona zamówiła gołąbki z młodej kapusty, które jej podjadałem. Wielką zaletą Sasu są świeże surówki, robione na bieżąco. Duża radość. W Sasie opanowali też do prefekcji sztukę podawania kaszy gryczanej ze skwarkami. Często jadam ją ze schabowym. Palce lizać.

Reasumując: Przyjazne ceny, dobra kuchnia i fakt, że z centrum Lublina jedzie się samochodem parę minut - sprawiają, że często można spotkać tu znanych Lublinian. Od muzyków znanych zespołów, przez polityków i lekarzy, którzy zajadają się schabowym razem z mieszkańcami gminy Konopnica. Pamietajcie, za kościołem w Konopnicy skręt na Opole Lubelskie, 2 km prosto i w lewo na przejazd. A tam schabowy z ziemniakami i surówką za 12.50...

Errata (niestety)

Ona:

To trochę jak z obietnicami mężczyzny... Już myślisz, że możesz na nim polegać, a tu zonk. Tym razem moja pysznaa kasza wcale nie była taka pyszna - raczej sucha, a chrupiący sznycel może i był chrupiący, ale na pewno smażony na nieświeżym oleju. Na pocieszenie: surówki znów dobre.

... Jednakowoż, dwa razy później zestaw schabowy+surówki+kasza sprawdzał się znakomicie.

On:

Nic trzy razy się nie zdarza. Zachciało nam się obiadu w Sasie. Była 18. Zamówiłem swoją świerzonkę. Z kaszą gryczaną. Pierwszy kęs? Polowa mięsa świeża. Połowa spieczona i niedzisiejsza. Kasza też nie za świeża. Ona zamówiła sznycel w płatkach kukurydzianych. Podebrałem kawałek. Od razu wyczułem stary tłuszcz. Mało tego, z kaszą było coś nie tak. Nieświeże, byle jak. Fuj!

niedziela, 29 czerwca 2008, kulinarnylublin

Polecane wpisy