Blog > Komentarze do wpisu

Quchnia na podzamczu, Janowiec, Plac Wolności 9

 

Kuchnia: polska, jak u mamy i babci, pyszne pierogi ze szpinakiem. Alkohole: piwo. Extra: wiejski ogród, grill, organizacja małych imprez. Rezerwacja: tak. Ceny: 15 - 25. Sala dla niepalących: wewnątrz, można palić tylko w ogrodzie. Miejsca: 30, ogród 40. Dzieci: huśtawka, ogród. Godziny otwarcia: 11 - 18, sobota, niedziela: 11 - 20. Telefon: 504 100 266 .


This is a small family restaurant with a country style garden, located nearly at the base of a XVIth century castle. Type of food: home-made and polish. A wide range of "pierogi" (the green ones, with spinach, absolutely worth tasting), grilled dishes and spicy hungarian pie. As for the dessert, redcurrants straight from the bush, sweet cake baked the very same day or coffee with chocolate, whipped cream, ginger or honey. And the legend about the "black lady" rom Janowiec. Then just wonder around the sleepy town where every path makes you forget about all the rush of the world.


Ona:

Do Janowca można pojechać po zacisze. Wystarczy już na promie usiąść na ławeczce i popatrzeć na zmiany błękitu. Potem jest ściana lasu i droga, która sama prowadzi do miasteczka, a wszystko to przysnęło sobie spokojnie u stóp zamku. W takim miejscu po prostu "sie łazi" i co rusz natrafia na jakieś niezwykłości. Na przykład na zielone pierogi w Quchni na podzamczu, o których pani Jadzia powiedziała, że stają się legendą. Pyszne, więc niech im tak będzie.

Przysiedliśmy w ogrodzie. Deserowo kusiły nas porzeczki, a bąki zawzięcie czegoś szukały w malwach. Nam dobrze było z chwilowym nie szukaniem (bo maciejkę już znalazłam) i ze smakowaniem, któremu zawsze tego dnia pokazywało się na chwilę słońce. Po pierogach ze szpinakiem był dobry żurek, ale bardziej od niego smakował mi placek węgierski. Starannie przygotowany sosik, delikatne mięsko no i rozpływający się w ustach placek.

Skusiliśmy się jeszcze na deser w postaci domowego ciasta, może być też kawa z czekoladą, bitą śmietaną, imbirem, a nawet z miodem. Potem koniecznie spacer, bo przecież w Janowcu zaprasza każda uliczka. No i znów na prom. Można się cieszyć.

On:

Najpierw trzeba wsiąść na prom w Kazimierzu. Motor cichutko sapie, na ławeczce jest przytulnie, na drugim brzegu Wisły wyłania się, potem przybliża zamczysko z XVI wieku, na którym można spotkać czarną damę. Wie o niej najwięcej pani Jadzia Król, właścicielka rodzinnej restauracji z ogródkiem pełnym malw i wiejskich kwiatków.

Jeżdżę tam na pyszną świeżonkę z cebulką albo pierogi. Najpierw warto zadzwonić do pani Jadzi i upewnić się, o której świeżonka wyjdzie z pieca. Wtedy pachnie w całym ogrodzie, mięso rozpływa się w ustach, a małosolny ogórek nie ma sobie równych. Co to jest świeżonka? To świeże kawałki karczku z tłuszczykiem uduszone z boczkiem i cebulą we własnym sosie. Ale można dodać szynki, nawet `obrane żeberko. Pieprz dodaje pikanterii, sól charakteru i nic ponadto. Głośno też u pani Jadzi o mięskach z kanadyjskiego grilla - od polędwiczek, przez delikatny filet z kurczaka po pstrąga z ziołami. Coś w tym musi być, skoro tu jadają restauratorzy z Kazimierza. A to najlepsza rekomendacja.

Odzielny rozdział to żurek w chlebie na prawdziwym zakwasie. Pachnie żytnią mąką, marchewką i pietruszką, wiejską śmietaną i świętami. No i słynne pierogi. Zielone ze szpinakiem i fetą i staropolskie z bobu - palce lizać. Po pierogach skusiliśmy się na placek po węgiersku. Trzeba było zaczekać, aż pani Jadzia zetrze kartofle, usmaży, nadzieje placek swieżonką (tak, tak) i poleje sosem ze świeżych pomidorów i papryki. Jakie to dobre. Jeszcze chciałem skubnąć żeberko duszone z cebulką albo kawałek kurczaka z kaparami w sosie curry - ale nie dało rady. Zostawiliśmy sobie na oddzielne łasuchowanie. Jak ja się cieszę, że Ona kocha łasuchować. Mruży wtedy oczy, uśmiecha się i jej wargi mówią historię smakowania. Wtedy pokazuje się słońce.

Na deser zamówiliśmy sobie ciasto truskawkowe, dostaliśmy jeszcze po kawałku ciasta śliwkowego. Prosto z pieca. Szkoda, że sernik jeszcze siedział w piecu. Ona delektowała się kawą, ja widokiem na zamek. Było cicho, z dala od zgiełku, szczęśliwie. Znów przypomniał mi się wiersz "Na ganeczku snu": I słowa: Na ganeczku snu zaczerpniemy tchu.

Chciałem zaczerpnąć spokoju z tego wiersza na kolejne dni. Nie wiedziałem, że szybko będę go potrzebował...

sobota, 14 lipca 2007, kulinarnylublin

Polecane wpisy

Komentarze
2007/07/21 08:55:11
Polędwiczki w sosie curry z kaparami też dobre. A w ogrodzie - drzewko miłorzębu na szczęście.
Ona i On
-
Gość: Niekumaty smakosz, *.czuby.org
2010/08/08 20:39:45
Dziwny wpis i dziwny komentarz.
Przyprawę curry dodaje się zawsze do śmierdzącego mięsa, jest naskuteczniejsza bo zabije każdy smród w tym najskuteczniej smród mięsa.
Nie na darmo to ulubiona przyprawa Hindusów, którzy niemają lodówek.
Swego czasu - za komuny - najbardziej ulubiona przyprawa państwowej gastronomii, a zaraz potem także prywatnej. Obecnie rzadko używana - czyba że koniecznie trzeba ratować "świeżość" potraw.
Kapary, owszem owszem, także swój aromat posiadają.

Zatem życzę smacznego.
-
Gość: sowa, *.um.warszawa.pl
2010/08/30 15:53:49
nigdy tam nie jadłeś i to cię usprawiedliwia. Ja dodam ekstra rosół i gołąbek (Ona) i super chłodnik i pierś z indyka z surowymi warzywami ( dieta ). Niebo w gębie!!!!
-
Gość: niegrzeczni, *.internetdsl.tpnet.pl
2011/06/13 11:51:12
nie polecam bo tam gotuje bardzo chytra baba więc strach pomyśleć na czym oszczędza przy jedzeniu. Jako goście którzy złożyli duże zamówienie nie mogliśmy nawet naładować sobie telefonu bo krzyczała że to jej prąd za który płaci i po chamsku nam odłączyła komórkę z kontaktu więc czuliśmy się strasznie głupio !!! Pozatym strasznie długo czekaliśmy, a jakość jedzenia i jego podanie nijak miała się do mocno wygórowanej ceny.
-
Gość: marsjanka, *.bukowinska-gw.waw.supermedia.pl
2011/07/03 17:37:27
no proszę a nam ktoś wyjął z konaktu aparat a myśleliśmy że to jakieś dzieciaki ale się teraz wkurzyłam bo sporo kasy tam zostawiliśmy a to takie chamstwo...A jak ta kobieta się darła na swoich pracowników tylko im współczuć z taką pracować. A teraz do sedna: jedzenie bardzo drogie a nic specjalnego ani menu ani podanie do tego zupełny brak atmosfery i nastroju, wystrój wnętrza bylejaki widać że oszczędzają, a na ogródku pełno much i komarów. Za takie pieniądze lepiej iść zjeść do porządnej knajpki.
-
Gość: ana, *.net.pulawy.pl
2013/02/26 16:59:32
Dwa wpisy są tendencyjne, kłamliwe. Odwet za samowolne podłączenie urządzeń do prądu.
-
Gość: Jagoda, *.cdma.centertel.pl
2013/05/06 13:15:33
Ja byłam tam niedawno na stypie.Smród,bród i ubogo.Zero stylu i zero smaku.Chyba tylko te nieszczęsne pierogi im wychodzą,bo reszta do d....po prostu stara chytra baba i tyle.A drożyzna...nie polecam.
-
Gość: mieszkanka Janowca, *.cdma.centertel.pl
2013/05/06 16:08:57
Straszny lokal,właścicielka na zasadzie:dużo zarobić i się nie narobić .Myślę,że jeżeli ktoś nie potrafi organizować imprez to nie powinien tego robić.Ja zaprosiłam tam gości komunijnych i jestem zniesmaczona i nikomu nie polecam.Z mojego obiadu wyjęłam włos i panią to w ogóle nie obeszło-po prostu masakra. Jeden z gości poprosił dokładkę zasmażanej kapusty więc właścicielka oznajmiła że trzeba iść na pole.Miały być sałatki-nie było,miał być śledz w oleju-był w occie (nikt nie ruszył). W krokietach śladowe iliści mięsa( szt 5zł.)Za imprezę zapłaciłam 1400 zł i tak na prawdę nie więm za co.Ale człowiek całe życie się uczy....
-
Gość: , *.cdma.centertel.pl
2013/05/14 19:36:56
a najfajniejsze jest to ,że opinie pochlebne o lokalu piszą sobie sami właściciele!!!!!!!!!
-
Gość: Inne spojrzenie, *.tor.pppoe.execulink.com
2013/07/12 22:11:43
Ciekawe że tu tyle krytyki. Ja z rodziną raz w roku specjalnie tu przyjeżdżam żeby coś zjeść. Miejsce dla nas jest bardzo oryginalne jakich tu gdzie mieszkam brak (Ontario, Kanada). Pierogi bez porównania chyba najlepsze jakie jadłem w Polsce. Rosół w Polsce to ulubiona potrawa moich dzieci i to jest to co zawsze jedzą w tej restauracji. Obsługa w stosunku do nas bardzo miła. Ceny to zależy do czego się porówna i na co kogo stać, jak dla nas to tanio. Ale sądzę że lokalni goście są bardzo zauroczeni czymś takim jak pierogarnie których powstało od zarąbania na starówce w Warszawie czy szybka obsługą w McDonaldzie. No i wygląda na to że nie możecie żyć bez komórki.
Będę odwiedzał Polskę tak długo jak tego typu miejsca istnieją. Jak już przejmą totalnie żywność wielkie koncerny jak tu w Kanadzie to mnie tam nie będzie.
-
Gość: asia, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2013/08/15 23:06:33
restauracją tego nazwac nie mozna-do przedmówcy,który to miejsce tak nazwał-a co do baby to chytra i wrzeszczaca na pracowników,co mozna niejednokrotnie usłyszeć bedac tam:-) .
-
Gość: , *.bb.sky.com
2013/10/17 01:21:22
Działająca od 10 lat w Janowcu restauracja Quchnia na Podzamczu jest do wynajęcia
-
Gość: , *.bb.sky.com
2013/10/17 01:27:09
właściciel udzieli informacji: grazynapotaczala@poczta.fm 012 429 74 09