Blog > Komentarze do wpisu

Kawiarnia Jaśminowa, Nałęczów, Klonowa 7

 

Kuchnia: polska, dworkowa, słodka. Alkohole: domowe nalewki, wybór win. Extra: ganeczek, galeria (fotografia współczesna), organizacja małych imprez. Rezerwacja: tak. Ceny: 5 - 27. Sala dla niepalących: tylko dla niepalących. Miejsca: 25. Dzieci: słodkości, huśtawka, ogród. Godziny otwarcia: 14 do zmierzchu. Telefon: 0-81 50 15 850


It is a magical coffee and tea-room, located in a valley forest. A hundred year old house with a kind of charm that seems makes one want to stay longer. It welcomes the guests stright away with the ambiency of  polish manor houses and tender hospitality – from grandma’s cakes and finest arabica to wine and appetizers (even with caviar) or sophisticated tea blends and traditional home-made tinctures. In a beautiful room or among the bushes of jasmin one can just linger and forget about everything. A perfect place for lovers and to fall in love.


Ona:

Była to podróż niezwykła. Począwszy od tego, kiedy On powiedział mi, że nie jest pewien czy znajdziemy domek, do którego jedziemy, poprzez wąwóz, aż po ciemne, jaśminowe zacisze.

Ten stuletni, drewniany domek miał być początkowo domem pani Izabelli (czarujące połączenie inżyniera z jaśminem i nalewkami), ale miejsce to ma tak niesamowity urok, że szkoda jej było zatrzymać tę przestrzeń tylko dla siebie. Kolejne z jej marzeń już się spełnia: w ogrodzie powstała mała galeria fotografii.

Zaraz po jaśminie zapachniało mi kawą, bo do wyboru są trzy rodzaje wysokogatunkowych arabik. Potem było jeszcze więcej słodyczy i chociaż jechałam tam z myślą o kajmaku, to pysznie zaskoczyło mnie połączenie z czerwoną porzeczką. Dobrze wiem, że niedługo tam wrócę (bo nie można inaczej letnim wieczorem), więc pewnie wkrótce skuszę się na bliny, które Pani Jaśminowa podaje z kawiorem.

 

Im dalej w wieczór, tym bardziej magicznie - las ciemniał, jaśminy tuliły, poduszki i światła były coraz cieplejsze. Siedząc na ganeczku, zaglądaliśmy do harmonijnego wnętrza - piękne meble, maszyna dziadka, skryty niciak, cukiernica i filiżanki jak u mojej "przedwojennej" cioci i nalewka w prześlicznych kieliszkach .. po prostu chce się zostać, nawet popracować, ale jeszcze nie wychodzić, no chyba że do ogrodu albo na ten nasz ganeczek, co jest jak ze snu albo z wiersza.

Kiedy letni wieczór muszę spędzać sama w mieście, to tęskni mi się do takich miejsc. Lubię myśleć, że są i wiem, że czekają...

On:

Ostanie dwa tygodnie nie sprzyjały wyprawom. Ani czasu nie było, ani klimatów. Kiedyś musiał przyjść ten moment, żeby zostawić wszystko i zatopić się w nałęczowskich wąwozach. Najpierw trzeba było wjechać do Nałęczowa, pojechać jak na Kazimierz i przed Energetykiem skręcić w prawo, drogą w wąwozie, minąć willę i zobaczyć schodki z napisem "Jaśminowa". Minęliśmy schodki, prosto, w lewo wąwozem, cytrynka posłusznie mruczała pod górę. Jeszcze raz w lewo, napis: Jaśminowa 20 kroków, prosto, w prawo i w lewo. Było jak u Leśmiana, w zaczarowanym chruśniaku. Ona wdychała jaśminy, jej piersi unosiły się i wyrywały do magicznego miejsca.

Cudowny dworek, jaśminy, w środku secesja, zapach etiopskiej kawy i zagadkowy zapach kajmaku babci Frani. To królestwo Izabelli Nowotny, zwanej Panią Jaśminową. Zamówiliśmy kawę, parzoną na przedziwnym szamotowym piecyku w porcelanowej kafetierze, siedząc na ganeczku. Ganeczek był jak ze snu, pachniało mandarynkami, kokosem i Jej zapachem.

O kawie napisze Ona. Zamówliśmy kajmak, słodki, z porzeczką, niebywały. I orzechowiec. Do tego nalewkę jaśminową i wiśniową. W tej pierwszej Pani Jaśminowa zaklęła całą dobroć ogrodu, pogodę domu i ciepłe myśli dla gości. Ptaki układały się do snu, świerszcz świergotał na całego. Jak mi było dobrze.

Na deser była herbata na jedwabnym szlaku z afgańskim jogurtem. Jaśmin pachniał mocniej i mocniej, było jak u Pana Boga za piecem, pod powiekami miałem ukochany wiersz Ernesta Brylla " Na ganeczku snu": Na ganeczku snu przy ciemnej ścianie/ Plecami oparty o deski sosnowe - Zadyszany troszkę - miałem długą drogę/ Na ganeczku snu jest odpoczywanie./ Za plecami dom. Kto w nim mieszka?/ Na ganeczku snu dźwięczy słońce/ Jak zajdzie zapukam/ Na ganeczku snu/ Zaczerpniemy tchu.

Tak było. Zaczerpnąłem tchu, było odpoczywanie, spokój, cisza. Ona została Jaśminkiem. Kochanym bardzo...

 

sobota, 09 czerwca 2007, kulinarnylublin

Polecane wpisy

Komentarze
2007/06/10 21:17:08
Palce pachnące jaśminem
Dotknęły opuszkami mojej duszy
Położyły jaśmin na moje kolana
Zupełnie nagie i niewinne

Usta otwarte w westchnieniu
Uciszyłeś płatkami subtelnymi
Które jeszcze przed chwilą
Leżały na rozpalonym mym łonie

Obudziłeś czule mnie rankiem
Wkładając w śpiącą dłoń
Zroszoną mgiełką porannej rosy
Jaśminu gałązkę...
-
2007/06/10 22:04:18
Zapomnieliśmy dodać, że ten wiersz dostaliśmy na pocztę. Tak się składa, że u Pani Jaśminowej jest książka wpisów i książka z wierszami. O Pani Jaśminowej, o jaśminie, o kajmaku, o dobroci. Zamawiając kawę, można o wiersze poprosić.
Ona i On
-
Gość: Pani Jaśminowa, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/06/20 21:12:47
Wierszyk,
erotyzm zaklęty w oszałamiająco pachnącym,
czarująco prostym, niewinnie białym kwiatku jaśminu.

-
Gość: Marek Koralun, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/04/05 16:40:41
SIŁA DOŚRODKOWA

Fizyki piękno nie jest doceniane:
Dzięki napięciu na powierzchni cieczy
Maleńki biały kwiat czteropłatkowy
W centrum złotego aromatu leży

Na tle herbaty, w cienkiej porcelanie
Ilekroć przesuwany ku brzegowi
Niechętnie raczej przy nim pozostanie
I ku środkowi wraca
Jaśminowej

Marek Koralun
2008, listopad
-
Gość: kiedyś, *.dynamic.gprs.plus.pl
2009/09/03 19:56:38
Dodałbym jednak jedną gwiazdkę. Wszak miejsce godne pochwały za klimat, pejzaż i smaki. Starania właścicieli dobrze widoczne w kajmakowych ciasteczkach (nigdzie takich nie próbowałem) herbacie znalezionej bóg wie gdzie i dobrym wystroju wnętrza. Doprawdy - zdaniem obieżyświata - mało jest takich miejsc.
-
Gość: , 80.50.230.*
2009/09/15 09:01:10
Wróciłam własnie z Nałęczowa. Klimat Jaśminowej to był balsam na moją skołatana duszę.
Nie trafia się tam łatwo, z początku wydawało misię to minusem, ale kiedy byłam świadkiem gdy przyszła para pytając czy jest piwo, uważam, że to zaleta. Piwo po prostu zbeszcześciłoby to miejsce. Mam nadzieję, że w przyszłym roku odwiedzę znów Jaśminową i nie będę na tak restrykcyjnej diecie. Chyba już tęsknię.
-
Gość: Laura, 94.230.25.*
2011/01/25 11:15:16
NiC dodać, ani ująć.
Tylko smakować ...
-
Gość: Katarzyna, *.internetdsl.tpnet.pl
2014/11/15 21:08:43
Z wielka nadzieja przeczytaliśmy informacje o kawiarni i zaplanowaliśmy wizytę na sobotę, 15 listopada 2014 przed południem. Wg. Informacji na stronie internetowej godziny otwarcia w listopadzie są od 11 do zmierzchu. Ta sama informacje potwierdzona na furtce wejściowej. Szkoda tylko ze ta furtka zamknięta na cztery spusty niezależnie od pory... Staliśmy pod ta furtka, czekaliśmy na możliwość spróbowania "jasminowych" specjałów, nawet próbowaliśmy sie dodzwonić, ale wyraźnie personel kawiarni nie jest zainteresowany przyjmowaniem gości...!!! A szkoda! Na nonszalancji klienta sie nie zarobi, a opinie można popsuć dosyć szybko!!
Katarzyna z przyjaciółmi
-
Gość: , *.free.aero2.net.pl
2015/08/03 19:35:02
Odkąd zmieszkałam niedaleko Nałęczowa bardzo często zaglądałam do kawiarni Jaśminowa. Miejsce wydawało mi się bardzo magiczne, kameralne ... uległam jego urokowi dawno temu. Niestety ostatnio coś się popsuło... chyba jest to związane ze sprzedażą tego obiektu. Słaba strona to obłsuga - bardzo młode osoby, które nie maja pojęcia o tym co robią. Raczej tam już nie wrócę, nie zależny im już na jakości jedynie na zarobku.