Blog > Komentarze do wpisu

Naleśnikarnia, Kazimierz Dolny, ul. Krakowska 26

 

 

Kuchnia: naleśniki francuskie, włoskie makarony. Alkohole: wina. Extra: weranda, ogród, promocje dla grup zorganizowanych. Rezerwacja: tak. Ceny: od 5 zł.  Miejsca: 23 w lokalu + 20. Dzieci: tak. Godziny otwarcia: 12 - 18. Telefon: 0-81 882 03 35 .


Nice place to visit while getting hungry in Kazimierz. Even cosy when not overcrowded. You can play with flavours and choose between over 40 taste composotions or create something on your own. These crêpes are said to be prepared with an original brittan receipt and you can taste the diference, especially in the buckwheat kind. From sweet to spicy, from vegetarian to meat, with wine or whipped cream – indeed, the choice is wide. We recommend: buckwheat crêpes with herbs and blue cheese sauce and as for a ‘sweet option’ crêpes with fig jam and orange liqueur.


Ona:

Zgłodnieliśmy po dobrze wykonanym zadaniu. Kazimierz D. był po drodze, a w Kazimierzu już od jakiegoś czasu marzyły nam się naleśniki. Dżem figowy już prawie śnił mi się po nocach, od kiedy On zaczął opowiadać mi o nim słodko-goryczkowe historie, więc mój plan na połasuchowanie był jasny. Jednak wcześniej trzeba było odbyć naradę w sprawie zaspokojenia pierwszego głodu.

Przenosząc się z ogrodu na pokoje, ustaliliśmy, że zaczniemy od zupy cytrynowej (jest też cebulowa i żurek, a latem można spróbować chłodnika). Potem, już na drewnianym siedzisku, w pokoju jak u prababci, mogliśmy wybierać spośród 40 naleśnikowych kompozycji i różnorodnych składników, od mięsnych po słodkie. Ale zgodnie zapragnęliśmy ziół, sosu serowego i oliwek na naleśniku gryczanym. Wiedzieliśmy też, że wino będzie tokajem.

Jasny pokój, buteleczki jak ze strychu, za oknami kwitnienie... i fantastyczna zupa cytrynowa. Na początku pikantna, potem łagodniała, było cytrynowo, a czasem bulionowo. Przyjemność kubków smakowych trwała, kiedy pojawiły się naleśniki. Przymknięte oczy na chwilę otworzyły się szeroko, bo widok był okazały i cieszył. Bardzo dobre ciemne ciasto, zioła zachęcały, a sos smakował poprawnie, choć nie tak jak ten „księżycowy”. Głód znikał przyjemnie, choć nie cały.

Tego dnia szukaliśmy aniołów, udało się nawet sfotografować ślady ich stóp. Było też rozanielenie – przyszło do mnie w jego spojrzeniu, juz przy pierwszym kęsie naleśnika z dżemem figowym i likierem. To był dobry dzień.

 

On

Tego dnia zupą dnia była cytrynowa. Od Wisły wiało, więc jej pikantny smak był w sam raz. Smakowała mi tak, że skuszę się jeszcze nie jeden raz.

Jeśli idzie o naleśniki, to bywają dobre, bywają też nierówne. Największą wadą bywa to, że dość szybko stygną. I tak było i tym razem. Czy to wina niepodgrzanego talerza czy naleśnika podgrzanego w mikrofali - nie wiem. Brak ciepła zrekompensował mi wytworny smak dżemu figowego. Słodko mieszało się z gorzkim, łyk tokaju jeszcze dodawał potrawie szlachetności.

Lubię tam jadać naleśniki gryczane, te z pleśniowym serem i ziołami. I ważne, nigdy nie lubię jadać ich sam...

poniedziałek, 07 maja 2007, kulinarnylublin

Polecane wpisy

Komentarze
mali_cious
2007/05/10 22:50:12
Szykowalismy sie na to, ale jakos nie wyszlo. I za racji ogolnej wypadkowej juz chyba Kazimierza nie odwiedzimy, bo za bardzo sie do niego moja Pani zrazila...

A tak offtopic: czy on/onowa forma, zbiezna z kulinarna warszawa kulinarnawarszawa.blox.pl jest zamierzona, inspirowana, czy zupelnie przypadkowa? Sadzac po datach zalozenia ostatnie raczej odpada.
-
2007/05/13 10:18:31
Kulinarna Warszawa była cenną inspiracją, dziękujemy:)Ona, On z Lublina.
-
Gość: , 212.106.17.*
2007/05/20 21:34:26
Veni vidi vici 20.05.07 i niestety...:
1. Naleśniki ze szpinakiem - uwaga! za dużo czosnku, zabija cały smak.
2. Naleśniki z dżemem figowym - uwaga! nie ma dżemu figowego tylko ...pomarańczowy.
-
Gość: dziuńka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/07/05 15:09:05
naleśniki gryczane po prostu bomba! Z mężem co roku jeździmy do Kazimierza na 1 weekend i śniadanie zawsze jemy takie samo - naleśnik gryczany tylko zmieniamy dodatki.
Pychotka
-
Gość: Agata, *.centertel.pl
2008/10/19 17:28:46
Beznadziejna obsługa: pół godziny czekania na złożenie zamówienia, a kiedy już podane to bez sztućców. Zanim doczekaliśmy się na sztućce naleśniki ostygły i były niesmaczne. Kiedy zwróciłam kelnerce uwagę usłyszałam, że zawsze przecież mogę zmienić lokal!
-
Gość: PiO, *.chello.pl
2009/12/04 23:41:32
Szczerze mówiąc to zawiodłem się na lokalu. Powolna obsługa i ledwo ciepłe naleśniki nie zachęciły mnie by odwiedzić naleśnikarnie jeszcze raz.
-
Gość: Małgosia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/04/19 14:12:44
Byliśmy tam w długi majowy weekend 2009 obsługa nadąsana, niegrzeczna , nie dość że długo czekaliśmy by zlożyć zamówienie to później ze względu na "wiele zamówień" panienka burknęła, że nie bedzie nas obsługiwać bo jest tylko jedna (?!) wyszliśmy. Nie zrozumieliśmy klimarttu zupełnie z całą stanowczoscią swoją nie polecam
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/16 16:34:46
Właśnie wróciliśmy z Kazimierza, gdzie odwiedziliśmy tę osławioną naleśnikarnię. Zamówiłam naleśnik gryczany z serem, szynką, pieczarkami i ziołami. No, czegoś tak paskudnego, dawno już nie zdarzyło mi się zamówić w żadnej restauracji. Naleśnik ledwie ciepły, na nim farsz z sera tak słony,że zjadłszy zaledwie pół podanej porcji, miałam chęć wypić Wisłę. Na farszu z sera jakiś wyrób szynkopodobny i parę plasterków surowych pieczarek (tak, zupełnie zimnych i surowych). Całość posypana suszonymi ziołami ( a jest pełnia lata). Danie nie nosiło żadnych znaków zapiekania, no, nie wiem,może przez chwilę było w mikrofalówce. Albo i nie. Razem z deserem lodowym (2 kulki lodów, za to dużo bitej śmietany) zapłaciłam 44 złote. A jako, że nieszczęścia chodzą parami, w ogródku, który wybrałam jako miejsce konsumpcji, zdrowo pogryzły mnie komary. To była moja pierwsza i ostatnia wizyta w tym lokalu.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/22 19:08:57
No i jeszcze chcę wspomnieć, że ogólnie we wszystkich toaletach restauracyjnych w Kazimierzu jest brudno. Ja rozumiem, że obyczaj pradawny i takie tam, ale toalety powinny być czyste. Już wspominać się nie chce, że te perły higieny są płatne, w wielu miejscach nawet dla gości lokalu. Wszystko razem zrobiło na mnie wrażenie na tyle silne, że gdy po tygodniowym pobycie w Kazimierzu Dolnym w drodze powrotnej skorzystałam z toalety na stacji Orlenu, przez chwilę wydawało mi się, iż wkroczyłam w obszar nieprawdopodobnego luksusu;) O matko!