Blog > Komentarze do wpisu

Kwadrans, Kazimierz Dolny, ul. Sadowa 7a

Kuchnia: polska, autorska. Alkohole: wszystkie. Extra: catering, koncerty. Rezerwacja: tak. Ceny: od 20-40 zł. Brak sali dla niepalących. Miejsca: 60 -100. Dzieci: specjalne dania. Godziny otwarcia: od 10 do późnych godzin wieczornych. Telefon: 0-81 882 11 11 . www.restauracjakwadrans.pl


Enticing from the very first sight, ellegant in a cosy way – the decor reflects the type of food and the style the dishes are invented. Menu: generally based on polish recipies but very creative. Good selection of apetizers, the best: grilled goat cheese with cranberries and pepper-plum salad. As for the main courses, you can choose between delicate meat, fresh fish (not refrigerated, it’s always straight from the culture), venison or vegetarian ideas. The taste of every dish is aromatically emphasised with a proper sauce. We've tasted and now recommend: small pork chops rolled with saffron-white trufle sauce served with pieces of chicory grilled in honey and wrapped in italian gammon or zander in a delicate sauce made of white wine and cream with dried tomatoes. And soups - each different and worth tasting. “Kwadrans” means quarter however you’ll be tempted to spend there much more time and even to forget about it running.


Ona:

Chyba nie można zatrzymać czasu, ale w Kwadransie przyjemnie zapomina się o jego istnieniu. To miejsce, które od razu zaprasza i tak jak serdeczny uśmiech Anety i Marcina sprawia, że chce się zostać i smakować jeszcze i dłużej...

O przekąskach (zapiekany ser kozi to rewelacyjny pomysł) i daniach przeczytacie niżej i polecam, bo warto spróbować wszystkich. Wspomnę jeszcze o sosach: szafranowo-truflowy do schabu czy śmietanowy z suszonymi pomidorami do ryby, a do tego świeże zioła – co jeszcze może świadczyć o mistrzostwie komponowania?

Słodycz też mieszała się czule, a zupełną niespodzianką był (kolejny ;) deser. Wiosna na talerzu w cieple truskawek.

 

Zdumiewała mnie pomysłowość gospodarzy i kucharza – pana Piotra. W jednej potrawie ciągle pojawiał się nowy smak lub aromat, a takie połączenia nie pozwalają kubkom smakowym na znudzenie. Ale harmonia wrażeń zmysłowych nie kończy się na smaku. Są też migoczące światełka, wnętrze jak ciepły dotyk i dobrze dobrana muzyka.

Wychodząc (tak, trudno, musiało to nastąpić) wiedziałam, że obdarowano mnie nie tylko błogością i zatrzymaniem czasu. Spokój przyszedł z troskliwej obsługi, a radość z pasji gospodarzy.

I pewnie tej pasji im wystarczy, żeby zainteresować się kawą i podawać też dobre herbaty.

On:

Bezpretensjonalna restauracja z wysmakowanym wnętrzem pełnym zegarów. 3 rok na przekór kaimierskiej rutynie kulinarnej.Serdeczni gospodarze. Czyli Aneta i Marcin Marciniakowie. Oraz profesjonalna, dyskretna obsługa kelnerska. No i ta kuchnia.

Wyrwaliśmy się do Kazimierza, żeby zwolnić czas. Na początek spróbowaliśmy słynnych kozich serów na gorąco. Jeden z pieprznym sosem śliwkowym, drugi w plasterkach złocistego boczku. Po przystawkach Ona miała ochotę na ognistą zupę, ja spróbowałem rosolnika z pierożkami z wołowiną. Dobre. W przerwie posmakowaliśmy kołdunów z masełkiem. Wstęp został zrobiony.

Daniem wieczoru był rewelacyjny zawijas schabowy z cukinią i kozim serem podany z sosem na bazie białej trufli. Do tego młody kucharz podał cykorię zawiniętą w szynkę parmeńską z miodem zapieczoną w piecu. Wysmakowane, pełne finezji danie.

Poszliśmy na spacer. Po spacerze Ona zajadała się owocami w karmelu i pomarańczą z serkiem mascarpone. Oba desery były bardzo czułe. Ja zamówiłem sobie makaron z okoniem nilowym w cudownie śmietanowym sosie z suszonymi pomidorami. Ona się skusiła. Na finał oboje spróbowaliśmy pstrąga gotowanego na parze ze świeżymi ziołami z dodatkiem roztopionego masła.

W tle zmysłowo tliła się muzyka, zadźwięczał któryś z zegarów, kulinarne kuszenie było coraz bardziej intrygujące. Trwało potęgowanie zmysłów, czas płynął coraz wolniej, Lublin był daleko, nie chciało się wracać.Było bezpiecznie...
Co przeszkadza? Jak kucharz zapomni wygrzać talerzy. Brak dobrej kawy z tygielka. Ciekawej herbaty!

piątek, 09 marca 2007, kulinarnylublin

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Mantu, 80.54.168.*
2007/03/28 22:25:23
Wprawdzie wnętrzem Kwadrans mnie nie zachwycił, ale smakami i owszem. Choć minęło już pół roku od ostatniej mojej wizyty jeszcze czuję smak przepysznej polędwicy z jeszcze lepszym sosem śliwkowym.Serdecznie pozdrawiam Kwadrans. Mantu

-
Gość: , *.acn.waw.pl
2009/03/16 12:48:04
"Co przeszkadza? Brak (...) ciekawej herbaty!" - o co co ci chodzi?szukasz wrażeń, jaśminowego czy innego perfumowanego siana? ale "smakosz"! kup sobie w kibelmarkecie i smakuj w domu, na wypierdzianym fotelu.
Stek banałów.