Blog > Komentarze do wpisu

Villa Bohema, Kazimierz Dolny, ul. Małachowskiego 12

 

UWAGA, WPIS ARCHIWALNY, TEJ KUCHNI JUŻ NIE ZNAJDZIECIE :(

Kuchnia: europejska, fusion. Alkohole: wszystkie. Extra: catering, wyprawy w okolice Kazimierza. Rezerwacja: tak. Ceny: 45 - 80. Miejsca: 40 plus 40. Strefa dla niepalących, klimatyzacja. Dzieci: specjalne dania. Bogaty wybór dań wegetariańskich. Godziny otwarcia: 8-24. Pensjonat: 30 miejsc. Ceny: 1 -220, 2-340, 3-400, apartament: 450. Basen, spa, zabiegi odnowy biologicznej. Telefon: 0-81 882 10 88 .www.spakazimierz.pl


Villa Bohema is a hotel of high standard, restaurant, spa and fitness centre. This tendency to take what’s best and mix together is also a rule in their menu. Usually the term "fusion" means combinig elements but here it's more about suprising your senses and making you feel special.

Based on european cuisine, Bohema’s compositions are unique and exquisit. Each one of them, very attractively arranged is a small piece of culinary art. Apart from the beverages, there is nothing ordinary in the menu. We ordered two apetizers, hot and cold: squids (fried rings, with coating and delicious apple-sweet pepper sauce) and a salad with slices of duck breast (served in a delicate lettuce, with strawberries, peas, grains of pomegranate, pine nuts and wheatgerm). Trully, we were astonished by the creativity of the chef, Agieszka Filiks, and by her passion for cooking. As for the main dish, form the wide range of meat, fish and vegetarian options we tasted: fresh sole grilled with herbs and tomatoes and lamb in pistachio skin, with rosemary-balsamico sauce, both with grilled vegetables (in a form of a small case). Totally enchanted, tiramisu straciatella (grains of pomegranate again) and vanilla ice cream with cherry liqueur and hot cherries... pure pleasure. Needless to say, it was a gourmet meal and an enjoyable experience for the senses.


Ona:

Od samego początku, od najmniejszej przystawki, wyjątkowość. Blask, bliki, wciąż zadziwiają kompozycje smaków, podane w wyrafinowany sposób. Smakuje idealnie do tego stopnia, że przez moment moje zmysły nie radzą sobie z ogarnięciem nowej rzeczywistości. Dopiero, gdy pojawia się Agnieszka, z blaskiem w oczach i ciepło, spokojnie opowiada o pasji gotowania - już wiem, skąd wzięła mi się ta wyjątkowość.

Było artystycznie. Najlepsze kalmary (a próbowałam już u Greków, we Francji czy w Hiszpanii) podano z niezwykłym, jabłkowo słodkim a zarazem papryczkowo pikantnym sosem. O soli chcę opowiedzieć, że był w niej głęboki zapach ziół "zawinięty" razem z delikatną rybą, obok szkatułka z warzywami i szparagi zapieczone i zawiązane plasterkiem boczku.

Wcześniej zjawiły się zestawienia, o których więcej warto przeczytać niżej, a do mnie obrazkami powracają truskawki z płatkami kaczki, mnóstwo zielonych pyszności i orzeszki piniowe. A do tego ziarenka granatu jak ślady zdradzające dopiero co zaistniałą namiętność...

Czasami miałam wrażenie, że unoszę się gdzieś razem z aromatem, ale to jeszcze nie był koniec unoszenia: tiramisu (tak, unoś duszę:) zachowało kruche biszkopciki, a igranie lodami w ciepło-zimno to kolejna gra dla zmysłów w stylu Agnieszki. Bo szefowa kuchni wypracowała już własny styl. A co najważniejsze – jak sama mówi – uwielbia (ważne słowo) to, co robi i ma potrzebę ciągłego tworzenia.

On:

Kuchnia fusion jest bardzo „trendy”. Polega na twórczym łączeniu smaków, technik gotowania, przypraw, surowców, sposobów podawania. Agnieszka Filiks, szef kuchni restauracji Villa Bohema tworzy na talerzu małe dzieła sztuki, doprawia je swoim uwielbieniem. Zachwyciła mnie i już.

Na początek Ona zamówiła kalmary podane w niezwykłym, aromatycznym, zjawiskowym sosie. Ja zamówiłem sałatę z marynowanymi płatkami piersi z kaczki. Zjawiskową tak, że żal było mi zburzyć urodę małego dzieła sztuki. Dla smaku nie mam słów. W całej główce kryło się zagłębie smakowitości w towarzystwie marynowanych cebulek, truskawek, zielonego groszku i roszponki.

Krem z cykorii z paluszkami krabowymi zamówiłem ja, Ona pikantną zupę rybną. Krem zachwycał i uwodził smakowe kubki. Kiedy oddała mi pół zupy rybnej, spróbowałem i przez moje podniebienie przeszedł delikatny dreszcz rozkoszy. Coś cudownego.

To był wstęp do rozkoszy dalszej. Jagnięcina w osłonce pistacjowej z sosem rozmarynowo – balsamicznym podawana z grillowanymi warzywami godna była zamieszczenia w najlepszym albumie kulinarnym. Od kruchego comberka przez sos po genialne warzywa zawinięte w rodzaj szkatułki. O delikatnej soli na parze - pisze Ona. I znów sos był kropką nad "i". Sosy są najważniejszym, najbardziej wyrazistym i najczęściej wspominanym akcentem potrawy.Po sosie poznaje się artystę - i tak było w Villi Bohema.

Lody z likierem i gorącymi wiśniami dopełniły tej uczty. Ona rozkoszowała się tiramisu straciatella, ja delektowałem wiśniową namiętnością. Ona wyglądała pięknie, zmysłowo i wyniośle. Sprawiała mi przyjemność.

Agnieszko, dziękuję. Za kuchnię najlepszą w Kazimierzu. Byłem w "innym świecie". Na wyspie szczęśliwej.Już chcę do Ciebie wrócić..

piątek, 16 marca 2007, kulinarnylublin

Polecane wpisy